AMBONA I CHÓR

Jedyne w swoim rodzaju ambony znajdujemy przy łuku tęczowym krakowskiego kościoła Karmelitów. Niegdyś w tych dwóch miejscach znajdowały się skośnie ustawione ołtarze boczne, ale uznano, iż przeszkadzają w trakcie większych procesji. Zostały więc zlikwidowane w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Po lewej umieszczono kazalnicę, wzniesioną na konfesjonale i zadaszoną baldachimem wzbogaconym herbem karmelitańskim w owalnym kartuszu. Prawą stronę zajmuje identyczny w formie „kosz” ambony, z tą różnicą, że nie spełnia on funkcji kazalnicy, jest jedynie podstawą rzeźby św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Ta pseudo-ambona wsparta jest na malutkim ołtarzyku. Obydwa wyroby snycerskie wyszły spod dłuta brata zakonnego, rzeźbiarza Piotra Czecha, w 1938 r. Reprezentują styl hiszpańskiego rokoka.

Muzyka organów budząc zachwyt swoją doniosłością, utwierdzała w wiernych poczucie mocy Boga, pomagała w kontemplacji, pozwalała tworzyć liturgię w pełniejszej oprawie. Stąd niebagatelna rola kościelnych organów. A u krakowskich Karmelitów są aż cztery chóry organowe. Trzy w kaplicach i jeden w nawie głównej. Galeria chóru nawowego, najpierw wykonana była z drewna i posiadała charakterystyczny dla baroku – wybrzuszony modelunek. W 1929 r. Franciszek Mączyński wykonał projekt nowego chóru, który został dla celów użytkowych powiększony. Wykonany w konstrukcji żelbetowej, „sztywny” także swą plastyką, skraca optycznie nawę główną. Zdobią go od dołu neorenesansowe kasetony z rozetami. Osiemnastowieczny prospekt organowy ulegał wielokrotnie przeróbkom. Wzmianka o złoceniu i malowaniu oprawy instrumentu pochodzi z 1738 r. Organy według Władysława Włodarczyka należą do najokazalszych dzieł późnobarokowego snycerstwa krakowskiego.”Pudła na piszczałki, wykonane na kształt smukłych, ostrołukowych okien, ujęte są w niezwykle bogate, bardzo śmiało ażurowo cięte sploty akantu o puszystej stylizacji”.

Organy jako instrument muzyczny ostatnio przerobiano w 1990 r., z inicjatywy m.in. proboszcza O. Tadeusza Janowiaka i organisty Alojzego Poziorskiego. Zabytkowa szafa organowa pomieściła wewnątrz nową, samodzielną konstrukcję, w której zawieszono piszczałki ośmiostopowego pryncypału. Zmedernizowany instrument ma dzisiaj trzydziści głosów i nie stracił zabytkowego charakteru.

DZWONY

„Poważnego dźwięku” spiżowy instrument powieszono w 1671 r., jak notowały klasztorne źródła. Najpierw wisiał w starej dzwonnicy, znajdującej się w miejscu, gdzie dzisiaj jest Ogrojec. Potem wciągnięty na wschodnią wieżę przylegającą do prezbiterium. Tutaj trwa. Ów spiżowy instrument waży 1600 funtów, a jego średnica u dołu przekraczała 1 metr. Poświęcony został św. Eliaszowi prorokowi, więc nie jest obcym importem, lecz specjalnie odlano go dla tego miejsca. Jego zewnętrzny płaszcz nadal zachwyca bogactwem ornamentyki, w której obok Ukrzyżowania i Matki Boskiej znalazła się reliefowa figurka św. Eliasza oraz godło Karmelitów. Prostokątna tablica ujęta liśćmi laurowymi pomieściła majuskułową inskrypcję : „ELEMOSYNIS ET SUBSIDIIS PIORUM PATRUM RELIGIOSORUM STETI ANNO 1671 MENSE NONO”. U góry napis innej treści „LAUDIS SUM TERROR AVERNI 1621 BUCCINA DIVINA MARIAE”. Górne partie jego płaszcza okala ornament z ozdobnych trójkątów. Uszy dzwonu mają dekorację upodobnioną do sznura. Serce odkuto ze stali. A jest to dzwon „miłego dzwięku”.

W drugiej wieży przy prezbiterium znajdowały się dwa dzwony, które prawdopodobnie przeniesiono na początku XIX w. z przewidzianego do rozbiórki kościoła św. Szczepana. Trzeci wystawiono na aukcję, na bruku Rynku krakowskiego, a prasa z listopada 1801 r. pisała „kto by go sobie życzył, niechaj się tam do pisarza uda, a dowie się o cenie”. Dlaczego nie wystawiono dwóch pozostałych ? Czemu nie trafił na Piasek razem z innymi ? Czyż Ojcowie biorąc dwa zapomnieli o trzecim ? Świętoszczepański duet spiżowych kielichów, będąc u OO. Karmelitów nosił imiona Jan i Szczepan. Pamiętajmy, iż w przekonaniu dawnych pokoleń i zgodnie z przepisami liturgicznymi, dzwon był jedynym tworem materii noszącym cechy ludzkie, dziełem, któremu udzielano chrztu, i który posiadał osobliwe prawo „głosu”. Uważano dzwon za „ewangelicznego kaznodzieję”, który mocą swego tonu, jakby przypieczętowywał rangę treści głoszonych w świątyni. Obydwa parafialne dzwony pochodziły z czasów renesansu. Jeden z 1544 r.ozdobiony był reliefem z N.M.P. i Ukrzyżowaniem. Płaskorzeźby okolono wypukłymi plakietami kolistymi, zawierającymi ornament falisty, łodygę z listkami i gronami. Zapewne do odlania dzwonu wykorzystano starsze plakiety (z XIII lub XIV w.). Opis inwentaryzacyjny zrobiony na okoliczność rekwizycji z czasów I wojny światowej podawał „kształt dzwonu i serca niezwykły. Dzwon pękaty, serce bardzo długie. Odlew gruby i mało staranny”. Inskrypcja informowała o prawdzie ewangelicznej, iż Chrystus stał się człowiekiem. Zresztą podobne przesłanie inaczej sformułowane (w błędnym zapisie łacińskim), posiadała inskrypcja drugiego dzwonu u OO. Karmelitów. Był nieco młodszy bo z 1551 r. Miał „..kapiteliki płaskie licho rysowane, jednostajne”. Obydwa dary – spadkowe z kościoła św. Szczepana nie dotrwały do naszych czasów, chociaż po jednym z nich ocalało drewniane „zawiesie” na strychu kościelnym. Zachował się tylko najbardziej karmelitański dzwon Eliasz..Wieżyczka nad dachem kościoła posiadała dwie sygnaturki, których jedna była „sygnałem” parfii, druga „brzmiała” głosem klasztornym.

ZAKRYSTIA

Niewiele kościołów krakowskich może poszczycić się tak rozległą i okazałą zakrystią. Stanowią je dwie sale i przedsionek połączony schodami z krużgankiem I piętra klasztoru. Pierwsze pomieszczenie, do którego wchodzimy z bocznej nawy kościoła pełni funkcję zakrystii użytkowej. Druga sala była dawniej skarbcem klasztornym, dzisiaj posiada ekspozycję o charakterze muzealnym.

Zakrystyjne sklepienia cieszą się wspaniałymi stiukami. W pierwszym wnętrzu zauważymy sklepienie podzielone żebrami, które zdobią imitowane w stiuku listki. W środku rolę zwornika zdaje się pełnić owalny kartusz. Pozostałe płaszczyzny zdobią „trojlistne” pola, uskrzydlone główki aniołków, zgeometryzowane motywy roślinne. W drugim przęśle wykonano nagie putta podtrzymujące medaliony. Następna większa sala zdumiewa podobnymi stiukami na kolebkowym sklepieniu z lunetami. Środkowe pole zdobne jest w motywy tarczowe, zaś po bokach w żagielkach lunet tkwią w obrysach płynnych lini, niczym niewypełnione kartusze. W czterolistnych tarczach znajdują się trzy malowidła plafonowe, przedstawiające : Jadwigę i Jagiełłę w momencie podpisywania aktu fundacyjnego, Karmelitę w chwili malowania obrazu M.B. Piaskowej, oraz Karmelitę – iluminatora ksiąg podczas pracy. Stopień dekoracyjności stiuków przybiera na sile w górnym zakończeniu konchy, gdzie głowa aniołka (olbrzyma) z rozłożonymi skrzydłami góruje nad bogactwem przesyconej swą zdobniczością girlandy. Stiuki powstały w 2 połowie XVII w., w czasach odbudowy po szwedzkim potopie. Styl sztukaterii nawiązuje do wcześniejszych stiuków Falkoniego. Pola medalionów wypełniły pierwotnie malowidła barokowe, zastąpione nowymi z 1930 r. pędzla Zdzisława Przebindowskiego. Ich charakter jest karmelitański, a konwencja symboliczno – figuralna.

Właściwa zakrystia (pierwsza sala), posiada drewniany, pomalowany na granatowo ołtarz z kopią Madonny Piaskowej, jako Opiekunki Sierot. Kopia powstała na podstawie cudownego oryginału, w czasie gdy ten nosił jeszcze image przemalowań. Zdaniem Sabiny Kozłowskiej, kopia ta wyszła z pracowni Matejki. Po bokach barokowe klęczniki odkute z czarnego marmuru zwanego dębnickim. Klęknąwszy na nich, przeczytać można na pulpitach zabawne – staropolskie porady duchowe, w rodzaju : „KTOKOLWIEK TU POBOŻNY ZASIĘDZIE W TEY ŁAWCE PROSZĘ SOBIE NIE TĘSKNIĆ W DUCHOWNEY ZABAWCE”. Niegdyś klęczniki te znajdowały się w kaplicy Piaskowej. Zgodnie z tradycją na tych klęcznikach, przed odsieczą wiedeńską, modlił się Jan III Sobieski wraz z małżonką Marią Kazimierą. Tuż przy wejściu musi zwrócić uwagę wmurowany w ścianę lawaterz. Powstał z czarnego marmuru dębnickiego w latach 1682 – 1683. Inkrustowany jest różowym marmurem paczółtowskim. Wyrób kamieniarski można łączyć z warsztatami współpracującymi z kamieniołomem OO. Karmelitów Bosych w Czernej. Marmurowy lewaterz tworzy wnęka ograniczona pilasterkami dzwigającymi piętrzący się gzymsik z herbem Karmelitów, w przerwanym trójkątnym przyczółku. Dwie różne kształtem misy pokrywają żłobienia.

PARAMENTY

Oryginalną monstrancję otrzymał konwent krakowski w spadku po klasztorze lwowskim. Osobliwie malownicza, starannie opracowana rzeźbiarsko, posiada przy tym element o głębszej treści symbolicznej, bowiem podstawę reservaculum adorowanego przez anioły – stanowi niewielka jakby puszka – imitująca Arkę Przymierza.

Tego rodzaju kompozycje wzbogacone motywem arki pojawiły się w epoce dojrzałego baroku w Austrii, na Śląsku i w Bawarii. Wzorce zaś docierały na ziemie chylącej się ku upadkowi Rzeczypospolitej (przykładowo do : Szewnej, Nowosiółek i Bielska). Lwowsko – krakowska monstrancja posiada przy tym na swej stopie adorującego starca i arcykapłana, który z początku trzymał w swych rękach najprawdopodobniej kadzielnicę. Plastycznie modelowany kartusz umieszczony na podstawie dopełniono wersetem : „PONES ET PROPITIATORIUM SUPER ARCAM EXODI 72 V 34”. W wytwornym wyrobie rokokowym wykorzystano plastycznie motyw Arki, aby nawiązać do starotestamentowej manny ze Skrzyni Przymierza, która poprzedzała Eucharystyczny Pokarm.

Monstrancja w stylu klasycystycznym posiada trójkąt wkomponowany w glorię, tworzy symboliczny element przypominający Oko Bożej Opatrzności. Złotnik osadził glorię z promieniami na dwóch liściach ustawionych na kształt litery „V”, pomiędzy którymi pojawiła się gołębica Ducha św. Na samym szczycie widzimy Boga Ojca. To dzieło sztuki i liturgiczny parament zarazem, przywieziono po ostatniej wojnie z klasztoru lwowskiego.

Rokokowa monstrancja otrzymała środkową część (reservaculum) w kształcie serca, w środku (za szkiełkiem) wnikliwe oko dostrzeże baranka z chorągiewką, jako symbolem zmarwychwstałego Chrystusa, mającego na sobie półksiężyc na hostię (melchizedek). Wokół promienisty krąg złocisty opleciony splotami winnej latorośli ze srebra. Na całości symetrycznie rozmieszczone aniołki trzymają różne przedmioty (tzw. Arma Christi) : kolumna, drabina, kielich, kogut, obcęgi, gwoździe, tabliczka z INRI. Ośmiolistna stopa monstrancji ozdobiona jest czterema główkami aniołków. Całość wyrobu złotniczego zdobiona jest różnokolorowymi kamykami (kameryzowana). Inna rokokowa monstrancja posiada przy reserwakulum w kształcie kartusza, dwa płaskie aniołki. Wokół promienistej glorii ciekawie prezentują się kłosy na ukrytych sprężynkach, w założeniu swoimi drganiami miały potęgować efekt religijnej ceremonii. Do tego wyrób ozdobiony jest dyskretną kameryzacją (białymi i czerwonymi kamieniami). Można jeszcze zwrócić uwagę na srebrną monstrancję rokokową, ze złoconymi detalami – przypominającymi płócienne draperie. Na szczycie posiada ona koronę z różnokolorowymi emaliami.

Prócz wymienionych monstrancji wiele jest w zbiorach klasztornego muzeum kielichów barokowych. Jeden ze starszych, pochodzący z połowy XVII w., charakteryzuje się ażurowym obrzeżem stopy, wszak wpływy gotyckie we wczesnobarokowych wyrobach złotniczych nie należały do rzadkości. Stopę zdobią plakietki z : Ukrzyżowaniem, św. Anną Samotrzeć i świętym Karmelitą. Obiekt podpisany jest na odwrociu stopy „FRA. SFI. KALINSKI”.

Z grupy kielichów późnobarokowych, trzeba by wspomnieć o posiadającym na nóżce nodus z trzema pełnoplastycznymi aniołkami. Koszyczek – zewnętrzna część zdobienia kielicha, posiada pary główek anielskich. Wyrób datowany jest na 1758 r. Jednocześnie młodszy jest następny kielich – gładki, szczyci się okazałą dwunastolistną stopą. Z inskrypcji dowiadujemy się, że „..Michał i Rozalia Święciccy proszą o memento do N.P.”.

Najwytworniejszy z kielichów powstał w 1876 r. Na stopie artysta złotnik posadził figurki trzech aniołków, które trzymają : gwoździe, wieniec cierniowy i weraikon. Wyżej nóżka kielicha zamiast nodusa posiada trzy stojące aniołki ze złożonymi rękami. Koszyczek zaś czary kielicha zdobiony tradycyjnie – anielskimi główkami. Znowu dowiemy się więcej czytając na odwrociu stopy :”Rafael kardynał Monaco Protektor Kolegium Polskiego w Rzymie poświęcił dar hrabiny ze Stadnickich Weissenwolff”.

Z młodszych kielichów pewne aspiracje artystyczne rości sobie jeden z 1899 r., posiadający neogotycką stopę i motyw guzów na nodusie. Plakietki kielicha zdobione są emalią, natomiast wygrawerowany tekst, podkreśla, iż ów parament dedykowano Matce Bożej Piaskowej. Można więc ten kielich traktować również jako wotum.

W zespole szat liturgicznych wyróżnia się późnobarokowa kapa purpurowa z kapturem, na którym przedstawiona została scena kamieniowania św. Szczepana. Według tradycji do wykonania kapy wykorzystano królewski płaszcz Sobieskiego, zaś kaptur dodano po zaborach. Podobna w stylu jest dalmatyka z atłasu purpurowego. Na środku znajdują się łodygi formujące się w ósemki. Tkana jest złotą i srebrną nicią oraz kameryzowana czerwonymi i zielonymi oczkami. Powstała na zamówienie zgromadzenia o czym świadczy herb OO. Karmelitów.

Dwie pozostałe kapy z XVIII w. ozdobiono motywami kwiatowymi. W kapie brokatowej, dekoracje formują się w kwiaty i bukiety. Druga zaś w kolorze kremowym tkana jest srebrną nicią i nad kapturem wątpliwie ozdobiona trzema kokardami.

Z ornatów – suto zdobiony haftem wypukłym – otrzymał splecione z sobą formy roślinne z pogranicza abstrakcji.. Powstał w końcu XVII w., lecz odnowiono go w 1876 r. z funduszy przedstawiciela rodziny Potockich, co sugeruje aplikowany z przodu herb Pilawa z monogramem „M.P.”. Równy wiekiem ornat jedwabny, podzielony jest kolumną zdobioną w złociste kwiaty, trochę zgeometryzowane. Jego purpurowe boki jedwabne otrzymały delikatne motywy szyszkowe. Następny, też z XVII w. odbiega stylem, gdyż na dekorację jego „pleców” złożyły się ustawione w pionie narzędzia Męki Pańskiej.

Spośród ornatów osiemnastowiecznych, ciekawie prezentuje się jedwabny, tkany haftem wypukłym, wyobrażającym św. Annę Samotrzeć. Dolna część z haftowaną posadzką, tworzy iluzję wnętrza. W wyższych partiach Bóg Ojciec w obłoku. Tłem dla całości są struktury geometryczno – roślinne. Drugi ornat z 1 połowy XVIII w., jest jedwabny, haftowany, ma pretekstę datowaną na 1710 r. Podstawowy walor tworzy haft srebrny wypukły w postaci kwiatów kielichowych. Kolumna brązowa, dodatkowo zdobiona cekinami, znajduje się wśród bocznych ornamentów przypominających gałęzie drzew. Można jeszcze zasygnalizować obecność późnobarokowych ornatów, do powstania których wykorzystano staropolskie pasy płócienne zwane słuckimi.

Zapomniane we współczesnej liturgice są manipularze i rękawice haftowane, z których kilka egzemplarzy ocalało pośród innych zabytków. Podobnie – parury, zdobiące niegdyś alby i humerały. Parura z jasno – niebieskiego brokatu, przyjęła układ trójkąta z ornametami roślinnymi, obszyta lamówką. Inna czerwona z 2 połowy XVII w., otrzymała w środku rozetę ze św. prorokiem Eliaszem.

Bywało, że podczas wszelkich wrogich najazdów kontrybucję spłacano paramentami liturgicznymi. Przykładowo, podczas drugiej inwazji szwedzkiej w 1702 r., przeor Karmelitów przyniósł kanclerzowi Piperowi w zastaw sumy kontrybucyjnej monstrancję, jednak „..gdy zobaczył, jak ten gołemi rękami, tam gdzie hostja święta bywała, dotykać począł, zemdlał pobożny zakonnik“.