BOCZNE OŁTARZE

Układ ołtarzy bocznych prezentował się niegdyś inaczej. W dobie wczesnego baroku na wyróżnienie zasługiwał ołtarz Bractwa Szkaplerza Świętego, istniejący do 1616 r. W XVIII stuleciu w nawach kościoła znajdowało się razem dwanaście ołtarzy. Ich powstanie łączyć można z zatrudnionymi przez klasztor snycerzami : Łagowskim i Rojowskim oraz cechowym malarzem pozłotnikiem Batkowskim. Był w tym kościele jeden z najcenniejszych zespołów barokowych ołtarzy. Kompozycje ołtarzy bocznych nawiązywały do ołtarza głównego. Stan obecny, to w znacznej mierze efekt poczynań konserwatorsko – remontowych z okresu dwudziestolecia międzywojennego.

Nieopodal wejścia z nawy bocznej do krużganków, znajduje się ołtarz poświęcony św. Józefowi, którego obraz objęły z dwóch stron trzy pary kolumn oraz od góry tzw. segmentowy przerwany przyczółek. Wyżej obraz przedstawiający Chrystusa i św. Tomasza. Wybór tematu nieprzypadkowy, bowiem treść jest nawiązaniem do imienia fundatora. Ogrodnik na Garbarach koło Krakowa, niejaki Tomasz Wróbel, w 1678 r. przeznaczył 500 złp. na ten ołtarz, który odnowiono w 1769 r., przy okazji wzbogacając go o rokokowe szczegóły. Po przeciwnej stronie, tuż obok wejścia do kaplicy Piaskowej stoi rokokowy ołtarz królowej Jadwigi, przedstawionej jako fundatorki. Na okoliczność beatyfikacji w zabytkowym retabulum ołtarzowym umieszczono współczesny obraz Błogosławionej, namalowany w czasach przeora O. Andrzeja Henryka Zonko.

W środkowym przęśle prawej nawy znalazło się miejsce dla pełnego ekspresji późnobarokowego ołtarza z obrazem św. Magdaleny de Pazzi w zachwycie mistycznym, malowany przez Michała Stachowicza. Inne malowidła ścienne w tej kaplicy również odnoszą się do wypadków z życia karmelitańskiej Świętej. Wstąpiła do zakonu w wieku szesnastu lat odrzucając wcześniej propozycję związków małżeńskich. Przeżyła wiele wizji ekstatycznych, ale z prawdziwym heroizmem znosiła sporo cierpień, upokorzeń, pokus i strapień. „Poza tym Maria Magdalena posiada w całej pełni cudotwórcze przywileje i korzysta z nich. Widzieliśmy ją uzdrawiającą chorych i przynoszącą ulgę duszom czyścowym. Przepowiada również przyszłość”. Działała we Florencji, wywodząc się ze słynnego partycjuszowskiego rodu. Zmarła w 1607 r. W rocznicę Jej śmierci dokonano ekshumacji, stwierdzając zniszczenie szat, lecz nie dotknięty rozkładem stan zwłok, z których wydobywał się miły zapach. Notowano liczne cuda poświadczone protokolarnie. Jeden z uleczonych dostojników (Ferdynand Gonzaga), jako wotum podarował złote serce. SS. Karmelitanki szerzyły jej cześć. Papież Florentyńczyk Urban VIII dokonał beatyfikacji świątobliwej rodaczki w 1626 r., a jego siostrzenice wstąpiły do karmelitańskiego klasztoru N.M.P. od Aniołów. Kanonizację ogłosił w 1669 r. papież Klemens IX. Przesłanie życia, w tym cierpienia, radości i pracy odczytać można na księdze trzymanej przez anioła w ołtarzu krakowskim : „O Miłości gdyby Dusza mogła wiedzieć co to jest być bez ciebie, nie jedną ale tysiąc śmierci wolałaby obierać…”. Wyżej, w kartusz wpisana została inna sentencja „cierpieć a nie umierać”.

Po przeciwnej stronie (w lewej nawie), starszy patron karmelitański – prorok Eliasz, w oprawie ołtarzowej z 1769 r. Smukłą sylwetę ołtarza flankują dwaj dynamicznie kształtowani aniołowie, a zdobiony szczyt baldachimu zasobny jest w lambrekiny i temblaki. Na nim promienista gloria z główkami anielskimi, podchodzi pod samo sklepienie nawy. Na predelli ołtarzowej tkwi niewielki obraz ze sceną „Biczowanie”.

Na końcu lewej nawy znajduje się obraz łaskami wsławiony św. Judy Tadeusza, ozdobionym srebrną sukienką i licznymi wotami. Orędownik w sprawach beznadziejnych przedstawiony jest z mandylionem – chustą z odciśniętym obliczem Chrystusa. Atrybutem św. Tadusza jest maczuga, którą został zbity. Barokowy obraz Madonny (w feretronie) ustawiony na mensie, pochodzi z klasztoru lwowskiego. Po bokach rzeźby św. Weroniki i św. Longina, zazwyczaj towarzyszące tematyce z kręgu Męki Pańskiej. W mensie tego ołtarza jest ciekawa rzeźba Chrystusa złożonego w grobie. Dawniej przedstawienie św. Tadesza przysłaniano obrazem olejnym „Ukrzyżowanie”, dzisiaj zawieszonzm w krużgankach klasztornych. Wreszcie ostatni o opodobnym kształcie – ołtarz św. Antoniego z obrazami Michała Stachowicza, w prawej nawie. Oryginalne, spatynowane złocenia zastąpiono na nim politurą naśladującą marmur. Na mensie ustawiony jest podziwu godny obraz Chrystusa niosącego krzyż, ukazanego bez zbędnej scenerii, słowem przybliżonego człowiekowi. Ten przenośny obraz pochodzi ze Lwowa, posiada srebrną, lekko ściemniałą sukienkę.

Rozpoczęta w październiku 1929 r. renowacja kościoła spowodowała niekorzystne zmiany wśród ołtarzy, budząc niepokój badaczy dawnej sztuki : Adama Bochnaka, Franciszka Kleina i Józefa Muczkowskiego. Oddajmy głos temu ostatniemu : „W kościele tym znajdowały się dwa przepyszne ołtarze rokokowe na przejściu z nawy głównej do prezbiterium”. Życzliwych rad nie posłuchano, przeniesiono te ołtarze do naw bocznych „..powierzając ich restaurację jakiemuś partaczowi, który te wspaniałe zabytki przemalował w sposób niemożliwy. Obrazy dawniej w tych ołtarzach umieszczone św. Eljasza i św. Teresy, poobcinano, aby je gwałtem wtłoczyć w nowe ramy. Aniołki zdobiące gzymsy, posmarowano jakimś obrzydliwym łososiowym kolorem, jednym słowem zrobiono z tych cennych zabytków przemysłu artystycznego jakieś cudactwo, które trudno będzie doprowadzić do pierwotnego stanu”. Minęło pół wieku i dzisiaj już mało kto wraca do konserwatorskiej samowoli. Ołtarze chociaż trochę popsute, w sumie nie straciły prawa do miana dobrych.